Już ranek?
Nie może być..
Wzięłam głęboki oddech i wstałam z łóżka. Wpadłam do łazienki i stanęłam przed lustrem.
Zmrużyłam oczy. Moje ciemne loki poskręcane latały na wszystkie strony. Okropny ból głowy, któremu towarzyszyły ciemne wory pod oczami i blada twarz odwzorowywały perfekcyjnie mój stan psychiczny.
Dziś jest ten dzień. Minął już równo rok. Rok od wypadku.
Poczułam ogromną pokusę by znów schować się w ciepłej pościeli i zatopić w niej wszystkie uczucia. Potrząsnęłam głową i wyjęłam kosmetyki. Rozczesałam włosy i związałam je w luźny koczek.
Teraz czas na makijaż… Dawno się nie malowałam, ręka drżała mi cały czas ale mimo to, dałam radę. Użyłam trochę podkładu by zakryć bladość i wory oraz nałożyłam trochę tuszu do rzęs i bezbarwny błyszczyk. Przyjrzałam się sobie w lustrze. Wyglądałam prawie jak inne dziewczyny. Prawie normalnie. Właśnie, prawie. Westchnęłam i spojrzałam na zegarek, już za dwadzieścia ósma.
'to nie możliwe!' - krzyknęłam w myślach.
Otworzyłam szeroko oczy i wpadłam do pokoju.
Otworzyłam szafę z ciuchami i wyciągnęłam czarne spodnie oraz kremowy sweterek. Ubrałam się błyskawicznie, po czym zbiegłam po schodach do kuchni. Zobaczyłam talerz pełny tostów i kartkę.
„Pojechałem już do pracy, tu masz śniadanie, rower stoi przed domem.
Widzimy się o 18,
Sam”
Wepchnęłam tosty do buzi i pobiegłam na korytarz. Założyłam czarne trampki, płaszczyk i szalik. Wyszłam z domu i wsiadłam na rower. Już miałam odjeżdżać kiedy przypomniało mi się o kluczach.
‘No jasne, cała ja ‘ – westchnęłam i biegiem ruszyłam pod drzwi by je zakluczyć. Z powrotem wsiadłam na mój piękny, czerwony rower i ruszyłam do szkoły.
***
Wbiegłam do klasy minutkę przed dzwonkiem i zajęłam swoje, dawne miejsce obok Lily.
Blondynka, mleczna cera zakryta warstwami makijażu. Niebieskie oczy, które podkreślał tusz do rzęs.
Na policzkach miała sporo różu.
Obcisła koszulka ze sporym dekoltem podkreślającym jej nie mały biust i krótka mini.
Makijaż idealny. Strój idealny. Jednym słowem : p i ę k n o ś ć.
- Heej, - przywitałam się lekko zachrypniętym głosem. Tak dawno jej nie widziałam...
Lily zajęta swoją komórką najwyraźniej wcześniej nie zwróciła na mnie uwagi, bo gdy tylko się odezwałam, spojrzała na mnie z szeroko otwartymi oczami i rozdziawioną buzią – no co? – speszyłam się.
- Charlie! – pisnęła – nie wierzę, że to Ty!?
Blondyneczka rzuciła mi się na szyję i zaczęła mnie dusić. Uśmiechnęłam się i kazałam jej mnie puścić.
- no co, dawno się nie widziałyśmy, to wszystko przez ten wypadek.. – zamarłam i spojrzałam na przyjaciółkę, do której dotarło co powiedziała - O mój boże, Charlie, przepraszam ja..
- daj spokój, - uśmiechnęłam się blado – mów lepiej co u Ciebie, zmieniłaś fryzurę?
- Noo! Dobrze, że zauważyłaś, są teraz jaśniejsze i miększe w dotyku i… - cała Lily, moja Lily.
'ehh' - westchnęłam. Jak się rozgada to już na dobre. Nic się nie zmieniła.
Szkoda, że ja nie mogę powiedzieć tego samego o sobie.
***
„ - Hej Lily, pomożesz mi? – spojrzałam na przyjaciółkę piłującą swoje dłuuugaśne paznokcie.
- W czym? – nawet na mnie nie spojrzała.
- w ogarnięciu tego wszystkiego? – zatoczyłam ręką okrąg wskazując na stos papierów leżących na blacie – musimy to skończyć, na j u t r o. – podkreśliłam. - Pomożesz mi ?
- Ehh.. – Lily przewróciła teatralnie oczami podkreślając fakt, jak bardzo to nie chce tego robić – nie mam wyboru, co nie?
Uśmiechnęłam się szeroko do przyjaciółki i potrząsnęłam przecząco głową…”
***
- Charls, Charls ! – poczułam nagłe dźgnięcie w ramię i zaskoczona spojrzałam na przyjaciółkę.
- hmm?
- Czy ty mnie w ogóle słuchasz..? – blondynka ściągnęła swoje idealnie wydepilowane brwi oraz zmarszczyła wyczekująco czoło.
- przepraszam, mogłabyś powtórzyć? – speszona tą sytuacją poczułam lekkie rumieńce i spojrzałam przepraszająco na Lily.
- Eh.. – westchnęła – no więc pytam po raz setny, w piątek jest mała impreza nad jeziorem i..
- nie! – palnęłam zdecydowanie zbyt szybko i zbyt głośno bo nauczyciel spojrzał na mnie nieco zdziwiony i uniósł pytająco brwi. Opuściłam głowę by ukryć zażenowanie malujące się na mojej twarzy.
- nie, - szepnęłam po chwili – nigdzie nie idę.
- ale nawet nie dałaś mi dokończyć…
- powiedziałam : nie, - sama sobie zdziwiłam się tą stanowczością w swoim głosie ale kontynuowałam - koniec, kropka. – dodałam pewna siebie. Chyba nawet bardziej, niż myślałam.
- Ehh, jak uważasz… - przyjaciółka spojrzała na mnie z lekkim zaskoczeniem, które zmieniło się w rezygnację. ‘Ufff…’ – pomyślałam.
___________
Jeśli przeczytałeś/aś, zostaw komentarz. Dla Ciebie to tylko chwila, dla mnie motywacja do dalszej pracy.
Notatka:
Bum!
Hejka, przepraszam za moją nieobecność, ale byłam przekonana, że dodałam tą część, a tu proszę O.o
Mam genialny pomysł :D otóż myślałam nad moim blogiem i nad Wami, i wymyśliłam nową zasadę.
Brzmi ona tak: Szybkość dodania kolejnej części zależy od Was :D [ czyt. Komentarze ]
No i co Wy na to?
Piszcie, będę czekać, do następnego :D
PS: Co myślicie o rozdziale?
Super
OdpowiedzUsuńFajny
Świetny
Ja
Chce
Nastepny
Plis
On
Jest
Cudny
<3
<3
<3
Z pewnością masz jakiś konkretny pomysł, ale moim zdaniem rozdzielanie rozdziału na "części" nie jest dobrym rozwiązaniem. Przenosisz się zbyt szybko z jednego miejsca do drugiego, pokazywane są wyłącznie urywki i strzępki rozmów. ;)
OdpowiedzUsuń