czwartek, 11 grudnia 2014

Rozdział 1

Podniosłam się z kanapy i ruszyłam w stronę drzwi. 

- Nie, tak nie może być - pomyślałam. 
Podłoga skrzypiała na każdym kroku. Wyszłam na korytarz i zaczęłam szukać włącznika. *Pstryk* i nic. *Pstryk* i znowu nic. 
- Kurczę - mruknęłam. Pewnie znowu wyłączyli nam prąd. Ostatnio robią to co raz częściej, dziwne. Przewróciłam oczami. Latarka jest w kuchni. Po ciemku zbiegłam po schodach, przeskakując co dwa stopnie i wpadłam do kuchni. Jedynym źródłem światła był tylko okrągły księżyc. Przystanęłam na chwilę. Nieco przypominał mi jeden, z tych wszystkich horrorów, gdzie bohaterowie próbują uciec przed psycholem z piłą, goniącym ich po cmentarzu i w tle widać taki księżyc.
 Yghh.. wzdrygnęłam się na samą myśl. Pokręciłam głową i wróciłam do poszukiwań. Otworzyłam szufladkę i … Jest! Teraz tylko chwila prawdy, * Pstryk*
-działa, - uśmiechnęłam się sama do siebie. Już miała iść do pokoju gdy usłyszałam kroki u góry. 
Zamarłam – No, Charlie, teraz już masz światło, - próbowałam się uspokoić – weź się w garść, - szeptałam, - to pewnie tylko Twoja wyobraźnia…
Nagle zrobiło mi się zimno. Czułam, że temperatura spada. Ciarki przeszły mi po całym ciele. Poczułam fale zbliżających się ataków. 
Przypomniało mi się co mówił Dr. Steven. 
„Gdy tylko znowu je usłyszysz, lub on.. cóż, znowu się pojawi, nie zapominaj że to tylko Twoja wyobraźnia. On nie istnieje, weź głęboki oddech i uspokój się.” - tak, uspokój się.
 Wdech… Wydech… Wdech..Wydech..Wdech… kolejne kroki… Wydech… Zaraz co ? 
Zimny pot oblał mnie całą. Nie, nie, nie i jeszcze raz nie..!
Poczułam ostry chłód. Wiedziałam, że on stał za mną. 
- Charlie? – Głos rozniósł się echem w mojej głowie. Moje imię. W mojej głowie. 
Odwróciłam … Stał tam cały mokry, miał na sobie tą samą, białą koszulę bez rękawów i stare, wydarte dżinsy. Wyglądał tak samo jak ostatni raz kiedy go widziałam, tam samo jak tamtego dnia.

„ – no nie wierzę! – burknęłam – jak możesz być aż tak sztywny? 
Zapięłam pasy i skrzyżowałam ramiona na piersi. Widziałam, że przez przednie lusterko Ryan przygląda mi się. Czekał aż na niego spojrzę. O nie! Usilnie starałam się wpatrywać w przestrzeń za oknem zlewającą się w czarne plamy. Miasto otoczone przez czarne, nocne niebo wyglądało nijako. 
- ale Ty jesteś uparta.. – Usłyszałam zrezygnowany głos Ryana i nie musiałam nawet patrzeć by wiedzieć, że znów kręcił głową, targając ręką swoje rozczochrane włosy. Mimowolnie wygięłam usta w uśmiechu - ..ale i nie odpowiedzialna.. – dokończył ciszej, z powagą. Mój uśmiech momentalnie znikł. Poczułam narastający gniew..”

-Pomocy..-szepnął na tyle głośno bym go usłyszała. Usta mi zadrżały, jego głos był taki… znajomy? obcy? 
Przymknęłam oczy by nie widzieć znów jego bladej twarzy, na którą opadały ciemne włosy. 
-Odejdź, - szepnęłam, pojedyncza łza spłynęła mi po policzku – Słyszysz? Odejdź!  – dodałam głośniej. Usłyszałam ciche westchnienie i krok w moją stronę. 
Po chwili poczułam zimną dłoń na swojej twarzy i mimowolnie otworzyłam swoje oczy i spojrzałam w jego. Były puste. Bez życia. Podobnie jak moje. Cała drżałam. Tak pragnęłam, żeby został. Potrzebowałam tego. Chciałam tego. Bałam się, nie chciałam go znów stracić. 
Po raz kolejny podjęłam się walki ze swoją podświadomością. 
-naprawdę tego chcesz? – zapytał zaciskając zsiniałe usta w wąską linie.
- tak, - nie!  – i nigdy  – mnie nie opuszczaj!  – nie wracaj…
Kolejna łza spłynęła mi po policzku. Mrugnęłam. Chłód zniknął. On też.
 Znów. Zostałam. Sama. 
Opadłam na podłogę i zaczęłam cicho płakać. Na dziś to był koniec.
 W głowie miałam jedno pytanie, dlaczego Ryan, dlaczego, dlaczego akurat Ty?


______________________
Jeśli to przeczytałeś/aś, to zostaw proszę komentarz. Dla Ciebie to tylko chwila, dla mnie motywacja do dalszej pracy.

Notka:
No więc tak, pierwszy rozdział mamy za sobą, co Wy na to? 
Jak Wam się podoba? Co myślicie o tym rozdziale? 
Miłego wieczorka :))

6 komentarzy:

  1. Ciekawie się zapowiada :) Jeszcze kilka rozdziałów i ogarne do końca o co chodzi

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm. Nie do końca jestem pewna czy w ogóle cokolwiek z tego zrozumiałam ;D
    Intrygujesz, myślę że kolejne rozdziały nieco wyjaśnią ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. aż się popłakałam :'( to takie smutne...blog świetny pierwszy rozdział a już go kocham <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję bardzo, cenię sobie takie komentarze :))

      Usuń